post

do przytulania

Kończę właśnie czytać książkę, której część dumnego tytułu brzmi „W poszukiwaniu ostatecznego sensu”, kiedy przychodzi do mnie Łucja i chce się pobawić. Przynosi ze sobą żuka-kompas i gąsienicę z miarką. Żuk i gąsienica przez chwilę ze sobą rozmawiają o tym, do czego służą, że kompas przydaje się w lesie i inne takie. Nagle pytam przekornie za pomocą gąsienicy „A Ty Łucja? Do czego służysz?” i sama nie wiem czego się spodziewam, chyba tego zadziornego uśmieszku, który pojawia się, kiedy ją w coś wkręcamy. Albo oburzenia, że nie jest przedmiotem. No nie wiem. Tylko, że ona odpowiada mi całkiem poważnie i pewnie:

  • – Do przytulania!

Bawimy się dalej. Szukamy żuków w Internecie i je rysujemy. Rysujemy też co jedzą. Potem idziemy gotować. Łucja obiera czosnek, cebulę, przyprawia indyka, wsypując trochę za dużo pieprzu. Każda rzecz, którą robi jest równie angażująca i zabawna, jak to rysowanie przed chwilą, jak odkrycie jaskrawozielonego żuka, jak nasza rozmowa. A kiedy już się nudzi i idzie sama bawić do pokoju, a ja kończę obiad – nie mogę przestać myśleć.

Ile trzeba cierpienia, przemyśleń i słów, ile mądrych głów, żeby podejmować próby dookreślenia sensu życia. Znalezienia czegoś, co z taką łatwością pojmuje bosonoga czarnulka z plastykowym żukiem dłoni – że prawdziwy sens Ja istnieje zawsze w relacji do Innego.

Ile godzin terapii, przemyśleń i skomplikowanych technik, aby wydostać się z kręgu rozmaitych lęków, kompleksów, hiperintencji i innych arcymądrze nazwanych konstruktów, żeby wrócić w prostą dziecięcą umiejętność bycia Tu i Teraz. W smakowanie życia i każdej czynności, jakby były jego największą esencją i największym skarbem.

I czuję się przez chwilę z tą moją skończoną książką, mądrymi notatkami na kartce, ze wszystkim przeczytanymi w życiu psychologami, teologami, filozofami… dziwnie. Jakby przyszedł mnie skarcić sam Mały Książę za bycie jakże głupim dorosłym.

 

 

 

*Zdjęcie nasze, kiedy patrząc na Łu i jej kuzynów przez chwilę, w majowym zmierzchu, wszyscy byliśmy znowu dziećmi.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *