post

Mamo, nie (z)wariuj przed świętami

Wczoraj z rozbawieniem dokonałam w głowie pewnych porównań. Jak wyglądały pierniki, które lukrowałam sama, a jak te które lukruję z Łucją? Jak opakowane prezenty? Ile bałaganu powstawało przy tych czynnościach zanim mi pomagała? O ile krócej to wszystko trwało, kiedy trwało, kiedy nie musiałyśmy trzy razy rozwałkowywać jednego kawałka ciasta, bo Łucja zrobiła pięć kształtów w jednym miejscu? A sprzątanie…. szkoda nawet o tym wspominać… (“Mamo, a co to? Mogę sobie wziąć? Oooo mamooo, to nie jest miejsce dinozaurów, one muszą być na parapecie!”)

Całość, przy ograniczeniu czasowym, licznych obowiązkach i własnych wizjach doskonałych Świąt  grozi katastrofą. Możesz na przykład  zostać sfrustrowaną jędzowatą tyranką  już na  tydzień przed Świętami i uspokoić się dopiero po podaniu barszczu (albo i nie). Albo po prostu zasuwać z motorkiem w tyłku, eksploatując się do granic możliwości i zasnąć z twarzą w rzeczonym barszczu, a najpóźniej tuż po podaniu ciasta. Albo zwyczajnie być nie dość zadowolona z efektów, które pomogły Ci osiągnąć Twoje dzieci (pierniczki brzydkie, prezenty brzydkie, choinka brzydka, a dziecięcy pokój sprzątnięty techniką upychania pod łóżkiem 🙂 ). Tak czy siak, nie jest to chyba idealna wizja świąt. Choć chyba nie rzadka, patrząc na wypowiedzi różnych mam, o tym, jak one świąt nie cierpią, ile to przygotowań, męczarnie, a potem na koniec i tak nikt nie docenia.

 

Odpuszczanie

Jedną z rzeczy, którą moim zdaniem najlepiej uczy nas rodzicielstwo jest pozbywanie się nadmiarów perfekcjonizmu. Jeśli nie masz siły, chęci, trudno, znajdź to czego wcale nie musisz robić. Świat się nie zawali, jak będzie jedna potrawa, albo ciasto mniej, a ta szafa z kurtkami w przedpokoju nie zostanie posprzątana. U nas priorytetem jest to na czym nam najbardziej zależy, albo przy sprzątaniu, to co najbardziej by mnie denerwowało, gdybym tego nie sprzątnęła. Jak te najważniejsze rzeczy nie wiszą już nad głową też jest jakoś łatwiej i spokojniej, zabrać się za inne. Rozwiązań jest dużo, można zamówić część jedzenia, można nawet wyjechać na święta, nie musimy się sztywno trzymać przecież tradycji trwającej od prababki. 🙂

Pomoc

Przyjmuj pomoc. Mało, proś o pomoc. Ja mam zawsze w głowie tą klasyczną wizję, kiedy żona przed świętami szaleje, a mąż magicznym sposobem znika z domu – kupienie choinki nagle trwa trzy godziny. Nic dziwnego, że ona szaleje, jak wszystko musi sama, ani że on znika, jak ona szaleje. A im bardziej jedno, tym bardziej drugie 🙂 Zamiast tego… poproś o pomoc odpowiednio wcześnie, ustalcie, co kto może robić. Tak samo z dziećmi, jeśli są już dość duże.

Ale jak to? Dlaczego prosić? Oni powinni pomagać, sami z siebie się angażować, co ja im łaskę robię? Przecież święta dla wszystkich! Czemu niby…?

Ano, temu, że jesteś koorydnatorką Świąt, tylko Ty jedna wiesz wszystko co trzeba jeszcze zrobić, dokupić, przygotować. Tak jak tylko Ty potrafisz znaleźć w domu obcinacz do paznokci… i tego małego lwa, co wypadł z kinder-niespodzianki pół roku temu. Więc pogódź się z tym w końcu, nie mamrotaj pod nosem, że wszystko musisz sama i poproś o pomoc. (Uwaga prawdopodobnie wykonanie oddelegowanych czynności, może Cię nie w pełni zadowolić, wtedy patrz punkt powyżej 🙂 ).

Wyznacz sobie granice w pracy

Broń Boże, żadnego pieczenia ciastek o 1 w nocy. Ani sprzątania w szufladach do nocy, bo czas się kończy. Chyba, że rzeczywiście planujesz zasnąć z głową w barszczu 🙂

Ułatw sobie z prezentami

My w tym roku mamy połowę prezentów już zapakowanych i … kupionych przez Internet. Zero łażenia po centrach handlowych w tłoku, przy upiornych dźwiękach Last Christmas, bez najmniejszego pomysłu, co kupić, żeby w efekcie skończyć z czymś, co nas nie do końca przekonuje, za to zapłaciliśmy więcej niż chcieliśmy. Wybrałam leżąc w łóżeczku, kurier przywiózł i spokój. A radości… naprawdę tyle samo 🙂

Dobre planowanie

Mamy przecież cały ten smętny, brzydki grudzień, żeby sobie spokojnie rozłożyć różne czynności. Więc nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę i zaplanuj, co i kiedy. Fajnym pomysłem jest przygotowanie razem z dziećmi kalendarza adwentowego z zadaniami na każdy dzień – tu pieczemy ciastka, tu sprzątamy w pokoju, tu robimy kartki. My nie robiłyśmy, bo bardzo cenimy sobie spontaniczność, ale od początku grudnia już twardo się przygotowujemy do świąt.

Zmiana nastawienia

Najważniejsze ze wszystkiego. Wigilia będzie kulminacyjnym momentem, ale jest jeszcze Adwent, okres przygotowań, które miały być radosne, a nie mordercze. Czas na… wspaniałą wspólną zabawę – wśród pieczenia, robienia kartek świątecznych, pakowania prezentów, nawet sprzątania. Przez cały rok organizujesz swojemu dziecku mnóstwo rozwojowych i kreatywnych zajęć, a tu nagle nic nie trzeba wymyślać. Przygotowania do świąt są same w sobie kreatywne i rozwojowe. Jeśli tylko zgodzisz się na ten brzydki łańcuch na choince i krzywo wycięte pierniki z toną lukru.

Odkrycie dziecięcej radości

Przygotowania do świąt przed Łucją wydają mi się teraz zabawą w domu, w porównaniu, z tym co dzieje się teraz. Wigilia z dzieckiem nabiera innego wymiaru. Świat pełen pisków radości podczas tych wszystkich czynności, które przebiegały w biegu. Nucenie świątecznej piosenki pod małym noskiem. Świadomość jak ona to bardzo przeżywa. To wszystko sprawia, że naprawdę czuję “magię świąt”. I do tego te wszystkie komentarze “O jejku, mamo, ale X się ucieszy z tego prezentu, wiesz?”, “Och, te ciasteczka, będą bardzo smakować mojej babci.” Myślisz jeszcze o tym? A żyjesz chwilą podczas tych przygotowań? Zagłębiasz się całą sobą w głupiutkie pierniki, czy może starasz się je zrobić, jak najszybciej myśląc jeszcze o rogalikach, serniku, pierogach i szafce z butami? Lepiej chyba po dziecięcemu.

Prawdziwe przesłanie

Niemowlaczek leżący na sianie, obok krowa, niestety nie drewniana, śmierdzi oborą. Przyszły Zbawiciel świata, człowiek, który za trzydzieści lat powie, że najważniejsze jest, żeby kochać – Boga i innych ludzi. Nie ma pierników, nie ma choinki, nie ma szafek, szuflad, karpia. Jedna z największych chwil w dziejach świata. Myślę o chwili, kiedy urodziłam moją córkę, o radości, że jesteśmy już w trójkę. I w święta, życzę Wam, żebyście zamiast przejmować się jedzeniem, porządkiem, prezentami, potrafili znaleźć choć ułamek radości, którą daje Narodzenie.

 „Albowiem Dziecię nam się narodziło,
Syn został nam dany,
na Jego barkach spoczęła władza.
Nazwano Go imieniem:
Przedziwny Doradca, Bóg Mocny,
Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *