post

za krótko

Są takie rzeczy, które nas męcząca jako rodziców, które przestajemy lubić, a czasem doprowadzają nas do rozpaczy. Jest ich bardzo wiele na każdym etapie rozwoju dziecka – miliony nocnych pobudek, potrzeba nieustannej uwagi i asysty, problemy z jedzeniem, kolejne posikane majtki, rozlewające się i gorące emocje. A my siedzimy i zastanawiamy się czy damy jeszcze radę? I jak długo to potrwa?

Załamujemy ręce, a potem wdrażamy kolejne rady, które sprzedała na rodzina albo przyjaciele. Chodzimy do lekarzy, sięgamy po specjalistyczne poradniki. A czasem nawet zaglądamy na portale chwalące się, że odkryły 5 złotych sposobów, na to żeby Twoje dziecko już nigdy, przenigdy nie robiło tego czy tamtego. Mierzymy się z tym, że część tych sposobów jest wbrew nam albo dziecku, a druga część nie działa.

A potem znów załamujemy ręce i pytamy jak długo jeszcze? Co zrobić, żeby przestało? Co robię źle? Kiedy to się wreszcie skończy? Pytamy, zapominając o prostej prawdzie. Że to wszystko najczęściej

jest rozwojowe
jest normalne
i minie.

 

Zapominamy, że dzieci tak mają i że mogą tak mieć,

że po prostu są dziećmi.

A potem nagle, któregoś dnia się budzimy i stwierdzamy, że tego już nie ma. Od tygodnia, dwóch, a może miesiąca. Przeszło, zniknęło na amen. I chociaż tak uwierało, takie było nie do zniesienia, to wracamy do tego często z tęsknotą i rozrzewnieniem.

Jeszcze wiosną chciała się huśtać tylko na tych huśtawkach z oparciem. Teraz wystarczy ją popchnąć dwa razy, a sama rozpędza się wysoko na tej “dla starszych”. Patrzę na to z dumną mamy, której dziecko coraz wyraźniej przesuwa się z czterech lat do pięciu i staje coraz bardziej samodzielne. Z ulgą wielkiego brzucha, bolącego ciała, słabości w upale, które nie pozwalają mi w pełni brać w tym udziału. Ale też z nieustającym smutkiem przemijania.

I wtedy z nową nadzieją i cierpliwością wchodzę w te miejsce gdzie jest mi trudno, gdzie mam ochotę wyć do księżyca i pytać ile jeszcze. Bo w głębi, w samym środku, tak naprawdę wiem, że zawsze i ostatecznie to będzie za krótko.

*Na zdjęciu prawdziwa Łu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *