Na jednej z rodzicowych grup pojawił się ostatnio tekst reklamujący coś takiego jak metoda Domana, która ma sprawić, że nauka czytania jest możliwa już w pierwszym roku życia. Trochę nie styka to z moją wiedzą odnośnie rozwoju dzieci, ale prosiłam o podanie badań na temat, bo metoda ponoć stara, znana i szanowana. Nie dostałam, więc sama przegrzebałam Internet i jedyne, co mogę teraz zrobić to przestrzec przed takim pomysłem.

Co to jest metoda Domana? Historia.

Metoda Domana, która dzisiaj w Polsce utożsamiana jest głównie z nauką czytania i matematyki, powstała jako coś zupełnie innego. Glenn Doman był fizjoterapeutą (nie pedagogiem, psychologiem, a już na pewno nie neurobiologiem), który zajmował się rehabilitacją dzieci z porażeniem mózgowym i innymi uszkodzeniami mózgu. To dla nich opracował metodę, która miała im pomóc w osiągnięciu takiego poziomu intelektualnego, który często przekraczał możliwy dla tych dzieci poziom rozwoju. Jego obietnice zwiodły i dały fałszywe nadzieje wielu rodzicom dzieci z uszkodzeniami mózgu, a ich dzieci naraziły na bardzo duże obciążenie i stres. Większość z efektów, które udało się uzyskać miało charakter pozorny – uczestnicy programu potrafili rozpoznawać słowa, ale nie dawało im to umiejętności czytania.

Co więcej, Doman sięgnął po dodatkowe sposoby, które miały usprawnić proces rehabilitacji, które jednoznacznie można uznać nie tylko za przemoc, ale także coś wysoce szkodliwego. Było to między innymi podwieszanie pacjentów do góry nogami czy zakładanie im masek z CO2.

Po jakimś czasie Glenn Doman rozszerzył swoją metodę również na dzieci zdrowe, u których miała ona skutkować szybszą i bezbolesną nauką czytania. Na bazie jego książek powstały dobrze znane w Polsce karty do nauki czytania i instrukcje odnośnie tego, jak nauczyć małe dziecko czytać globalnie.

Metoda Domana a dowody naukowe

Bardzo znamienne jest to, że jak zaczęłam szukać o metodzie Domana w bazach naukowych czy google scholar, to prawie nic mi nie wyskoczyło i potrzebowałam czasu, żeby dokopać się do sensownych informacji. Sami zwolennicy tej metody opierają się głównie o książki jej autora oraz badania przeprowadzone w jego Instytucie, które zostały mocno skrytykowane przez środowisko naukowe jako nierzetelne i przeprowadzone bez użycia odpowiedniej metodologii. Nie ma więc żadnych dowodów na to, że metoda Domana działa. W tym miejscu rodzice uczący swoje dzieci na ogół beztrosko stwierdzają, że nie potrzebują dowodów, to będzie taki eksperyment i oni sprawdzą na swoim dziecku czy działa. Niestety nie ma też dowodów na to, że jej stosowanie (szczególnie u dzieci poniżej 3 roku życia) nie szkodzi.

Są natomiast dowody na to, że metoda Domana nie działa. Co więcej są badania, które sugerują, że nie tylko nie ułatwia, ale wręcz utrudnia rozwój dzieciom.

Warto mieć też świadomość, że metoda Domana została odrzucona przez środowisko naukowe i jest mocno krytykowana. Przed jej stosowaniem ostrzegają między innymi:

  • – AAP – Amerykańska Akademia Pediatryczna (organizacja z długimi tradycjami zajmująca się zdrowiem dzieci i największe wydawnictwo pediatryczne na świecie) podkreśla jej bezsennsowoność, kosztowość, czasochłonność a także fakt, że składa ona fałszywe obietnice i wywołuje niepotrzebny, często duży stres u dziecka i w relacjach rodzinnych;
    – Kanadyjski Komitet Rehabilitacji;
    – Amerykańską Akademię Leczenia Porażenia Mózgowego;
    – Amerykańska Akademia Fizjoterapii i Rehabilitacji;
    – Amerykańska Akademia Neurologii;
    – SASP – Południowoafrykanskie Towarzystwo Psychoterapii, uważa stosowanie tej metody za nadużycie wobec dzieci i ich rodziców;
    – Steven Novella (profesor zajmujący się krytycznym przeglądem literatury naukowej) stwierdził, że terapia Domana-Delacato jest pseudonauką i dalece skompromitowaną teorią, która może wyrządzić spore szkody w całej rodzinie, zarówno emocjonalne jak i finansowe.

Czytanie globalne w bardzo wczesnym wieku a późniejsza nauka

Nie znalazłam żadnych dowodów ani badań na to, że wczesna nauka czytania metodą globalną, ułatwia potem naukę czytania w szkole. Jestem pewna, że gdyby takie istniały, to zwolennicy metody Domana od razu by się nimi chwalili. Jedyne na co się powołują to anegdotyczne przypadki pojedynczych dzieci uczonych tą metodą. Nie tylko nie spełnia to żadnych zasad metodologii i nie stanowi dowodu. Uniemożliwia też wykluczenie, że istnieje czynnik, taki jak choćby wrodzona inteligencja, które sprawia, że tym dzieciom, które są w stanie opanować słowa przy pomocy metody Domana, jest też łatwiej nauczyć się czytać później. Ale jest im łatwiej bo mają takie predyspozycje, a nie dlatego, że stosowana na nich metodę Domana.

Znalazłam natomiast bardzo wiele badań odnośnie tego, że metoda nie jest skuteczna. Co więcej okazuje się, że stosowanie metody Domana może utrudniać naukę czytania w późniejszym wieku.  Powodów jest kilka:

  • – zbyt wczesne wprowadzenie dziecku pewnych wyzwań powoduje nieprawidłowe kształtowanie się jego mózgu i blokuje odpowiednie szlaki, które potem są potrzebne do opanowania czytania “normalnego”;
  • – zbyt wczesna nauka tematów, do których dziecko nie jest gotowe skutkuje bardzo silnym spadkiem motywacji do nauki, a nawet biernością w dalszym życiu, w tym kontekście zbyt wczesna nauka czytania globalnego (na przykład w okolicach roku) może potencjalnie skutkować całościowym pogorszeniem nauki.

Czytanie globalne po polsku

Język polski jest językiem fleksyjnym, oznacza to, że używając go korzystamy z wyrazów w różnych formach i odmianach. Odmieniamy przez osoby, przypadki, czasy i tryby. Dodatkowo ze względu na to, jak przebiegała ewolucja naszego języka, występuje w nim bardzo wiele oboczności – czyli że słowo w odmianie wcale nie zachowuje się do końca zgodnie z prawami logiki (na przykład nie “nie ma piesa” a “nie ma psa”). Widziałam postulaty, że dziecko nauczywszy się podstawowego słowa i potem paru odmienionych samo wydedukuje reguły rządzące tą odmianą. W sytuacji języka polskiego mam bardzo duże wątpliwości czy tak do końca jest i jak dużego wysiłku poznawczego to wymaga. Znam obcokrajowców, którzy mieszkają w Polsce od 30 lat i do dzisiaj nie wydedukowali, jak to się robi, bo jak nie ma reguł, to się tego zrobić po prostu nie da.

Z tego powodu dla języka polskiego, kwestionowany jest sens nauki czytania metodą Domana, a czytanie globalne można wykorzystać uzupełniająco razem z innymi metodami, np. analityczno-syntetyczną.

Oczywiście każde dziecko w naturalny sposób uczy się czytania globalnego i zaczyna samoistnie rozpoznawać pewne często pojawiające się słowa, z którymi styka się codziennie, jednak jest to proces naturalny, który odbywa się bez przymusu i ingerencji rodzica. Zamiast tego budzi w dziecku ciekawość i powoli wprowadza w magiczny dla niego świat liter.

Mam też wątpliwość czy czytanie globalne, w ogóle można nazwać czytaniem, gdyż tak naprawdę jest to rozpoznawanie słów. Ma to więcej wspólnego z nazywaniem kształtów, obrazów i symboli niż czytaniem jako takim, które polega na składaniu kilku cząstek znaczeniowych w słowo. A potem na tej samej zasadzie słów w zdania.

Z czytaniem globalnym jest też taki problem, że dzieci często potrafią na głos płynnie odczytać tekst składający się ze znanych i słów przez co wydaje się, że potrafią czytać. Okazuje się jednak, że bywa tak że nie są w stanie tych pojedynczych słów połączyć w logiczną całość i zrozumieć czytanego tekstu. Takie przypadki (w dużej liczbie) odnotowano we francuskich szkołach, gdzie próbowano stosować metodę Domana.

Czy wczesna nauka (czytania) rozwija mózg dziecka?

Czasem mam wrażenie, że współczesne społeczeństwo ogarnął jakiś kult produktywności i tego, że wszyscy muszą wszystko najlepiej, najszybciej, najskuteczniej. W efekcie nie tylko nie dajemy sobie luzu, nie szanujemy własnych ciał, nie patrzymy na własne możliwości, ale robimy to też z dziećmi. Jest taka bajka, którą sprzedaje się rodzicom, że oni powinni jak najbardziej mózg dziecka stymulować, jak najwięcej bodźców mu dostarczać, jak najwięcej dodatkowych zajęć i najlepiej niech czyta i liczy w wieku 3 lat.

Nie chcę tu wychodzić z forumowym argumentem mam, że pozwólmy dzieciom być dziećmi i że to czas na zabawę, ale trochę muszę. Nie jest tak, że mózg dzieci się nie rozwija, on się bardzo bardzo intensywnie rozwija w tym okresie (przede wszystkim właśnie w zabawie). Rozwój mózgu to nie są tylko literki, cyferki, twarde, mierzalne w szkole i testach umiejętności. Właściwie to jest bardzo mała jego część i jest na nią zawsze czas. Natomiast w pierwszych latach życia najważniejsze jest tworzenie więzi, uczenie się bycia z drugim człowiekiem, rozpoznawania emocji – jego i własnych, sposobów komunikowania i dbania o siebie. Są to kwestie o wiele bardziej fundamentalne dla ludzkiego życia i funkcjonowania niż to jak wygląda jakieś słowo czy jak się mnoży.

Dodatkowo badania odnośnie tego, jak przedwczesne wprowadzanie różnych treści dydaktycznych działa na dzieci nie są optymistyczne. Często wiąże się to w starszym wieku z utratą zainteresowania daną dziedziną lub nauką w całości. Takie dzieci mają mniej motywacji i są bardziej apatyczne. Pojawiają się też głosy, że zaburza to rozwój społeczny i emocjonalny dziecka. Co gorsza, efekty uzyskane przez zbyt wczesną edukację utrzymują się bardzo krótko – innymi słowy dzieci zapominają to czego się nauczyły, jeżeli nie były jeszcze na to gotowe.

Dlatego w oparciu o badania można stwierdzić, że zbyt wczesne uczenie pewnych treści dzieci nie tylko jest bezsensowne, ale nawet szkodliwe. Warto przy tym pamiętać, że “zbyt wczesne” nie oznacza “zgodne z podręcznikami o rozwoju” czy “zgodne z założeniami edukacyjnymi”. Oznacza gotowość konkretnego dziecka, która może pojawić się szybciej lub później niż takie podręczniki zakładają.

Więcej:

Nauka przez zabawę
Komu służy metoda Domana?
Kiedy jest czas na naukę czytania?
Czy każde dziecko może być geniuszem?

Bibliografia:

  1. Krystyna Kamińska “Nauka czytania dzieci w wieku przedszkolnym”, WSiP.
  2. Brain Damage Treated with Non Proven Intensive Training 2003-2011: A Norwegian Cost Analysis 
  3. http://psychology.wikia.com/wiki/The_Institutes_for_the_Achievement_of_Human_Potential 
  4. SOME CONSIDERATIONS FOR EVALUATING THE DOMAN-DELACATO „PATTERNING” METHOD 
  5. The Doman-Delacato Treatment of Neurologically Handicapped Children
  6. Tomasz Witkowski „Zakazana psychologia. Pomiędzy nauką a szarlatanerią”, t 1.
  7. Roberta Michnick Golinkoff “Einstein Never Used Flash Cards”
  8. Position Statement: The Doman Delacato Patterning Therapy (DDPT)
  9. Your Baby Can Read – Not! | NeuroLogica Blog
  10. Peter Gray, Early Academic Training Produces Long-Term Harm
  11. Stephen Camarata, Early Childhood Education: Is Earlier Really Better?
  12. Steven Novella, Psychomotor Patterning: A Critical Look

Rekomendowane artykuły

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *